Menu

Tajna Polska

Blog Agencji Fotograficznej AFI

Teatr jakiegoś Złudzenia. Wstępniak.

maksiczek


Ostatnio dużo się dzieje w naszym kraju, ale i na całym świecie. Pierwsza rzecz jaką chciałbym poruszyć, to sprawa zawłaszczenia przez lewicę całej naszej ludzkiej seksualności. Jak to się stało, że seks, erotyzm, flirt stał się domeną lewicy ? Prawicy zaś pozostała kruchta jedynie ?  No jak ? I dlaczego właśnie tak ? Może odpowiedź otrzymam dzisiaj od Adriana Zandberga, który odwiedzi wieczorem Suwałki. Ten trybun ludowy ma zdaje się głowę na karku i jedynie co może odrzucać od Zandberga, to lewicowe bajdurzenie, baśniowość, albo inaczej mówiąc fanatyzm. A propos fanatyzmu. Byłem dwa tygodnie temu w niedzielę pod Pałacem Prezydenta Polski, bo chciałem zobaczyć uroczystości, w tym również tablicę pamiątkową zmarłej tragicznie pary prezydenckiej. W południe było już mnóstwo ludzi na Krakowskim Przedmieściu, pod samym pałacem i sceną ustawioną równo naprzeciwko siedziby prezydenta. To już sześć lat minęło od pamiętnego dziesiątego kwietnia. Miałem zamontowany aparat fotograficzny na wysuwanym  monopodzie, czyli specjalnego rodzaju statywie, włączyłem nagrywanie video i podniosłem do góry aparat – zawsze mi się wydaje, że jest on wtedy bardzo wysoko – na około dwa metry ponad swoją głowę. Poszedłem na wprost najbardziej zbitego tłumu. Tak, tak, choćby to byli pisarze wszystkich krajów tak licznie zgromadzeni również tworzyliby tłum. Przez ową zbitą ciżbę płynął „strumyk” ludzki wzdłuż ulicy i korzystając z tej możliwości, idąc powoli, mogłem nagrywać pod samą sceną i na wprost pałacu prezydenta. Gdzieś na tej wysokości przyczepiła się do mnie trójka prawicowych fanatyków, którzy mieli zastrzeżenia do naklejki na monopodzie, którą dostałem na welentynkowym KODz-ie, również w tym samym miejscu. Nie pomogły tłumaczenia, że tak naprawdę trzymam tylko kawałek „kija”, że nie jestem z KOD-u, że byłem raz na marszu i dostałem wtedy naklejkę. Nie i nie. „Zdejmij naklejkę” ! „ Nie drażnij ludzi !” Perorowali fanatycy. Broniłem się, że w Polsce jest demokracja i że mam prawo mieć taką naklejkę, no i że przede wszystkim jestem dziennikarzem i zachowuję obiektywizm w swoich sądach, bo chcę poznać dwie walczące ze sobą strony. Niestety fanatycy nie chcieli się tak łatwo odczepić. Kolejne osoby dołączały się i krzyczały, żebym odkleił naklejkę wielkości zaledwie pięciu na siedem centymetrów, którą na podniesionym do góry monopodzie ledwo było widać... Ręce opadają albo gorzej, takie sytuacje podnoszą ciśnienie. I kiedy nieco zdenerwowany opuszczałem katolickie epicentrum nietolerancji, odprowadzało mnie chóralne, tłumne odmawianie Anioła Pańskiego.


Fanatycy znajdują się po obu stronach, przychodzi taka mi myśl do głowy. Ci z lewa chcą wprowadzać gender, ubierać małych chłopców w sukienki, a zapominają, że pomysł ten pochodzi z Państwa Platona, zaś sam filizof, twórca tego wielkiego pomysłu na państwo był homoseksualistą i niewątpliwie miał nieco inne spojrzenie na swoją i innych seksualność, na męski sposób bycia, inny niż ktoś, kto urodził się hetereseksualny. Ci z lewicy chcą schować głowę w piasek, jeśli chodzi o katastrofę smoleńską, mimo że nadal jest mnóstwo niejasności, co potwierdzają światowej sławy uczeni z USA. Tłumaczą ci z lewicy, że Lech  Kaczyński sam prosił się o kłopoty, skoro nikt go do Rosji nie zapraszał... Poleciał przecież bez zaproszenia. To stanowisko lewicy pozostawię bez komentarza. Niewarto nad tym myśleć. W ogóle jest coś dziwnego w służalczym sposobie myślenia. Jest to taka bezwarunkowa kapitulacja. Niedawno czytałem na czytniku książeczkę Ignacego Matuszewskiego, cenionego krytyka literackiego końca XIX wieku, pod tytułem „Diabeł w poezji: historia i psychologia postaci uosabiających zło w literaturze pięknej wszystkich narodów i wieków: studium literacko-porównawcze”, który zauważa ciekawą rzecz, że u wszystkich prymitywnych ludów większą wagę przywiązywano do składnia ofiar złym bożkom, niż dobrym. A to dlatego, że dobry Bóg będzie dobry, nawet kiedy zostanie pominięty, w przeciwieństwie do złego Boga, którego bardzo się bano. Jednak rzeczywistość, tzw. real polityka opiera się na czymś innym. I oddanie agresorowi kawałka swoich ziem powoduje, że sięga on po następne kawałki, nie zaś dziękuję za ofiarę. Mam nadzieję, że suwalski lewicowy prezydent i Rada Miejska kierują się czymś innym, niż pierwotne ludy. Mimo to zagadką pozostaje dla mnie napis na rewersie corocznej nagrodzie Prezydenta Suwałk: Włóczni Jaćwingów: Rosja, Litwa, Polska, Białoruś. To kolejny przejaw, moim zdaniem, lewicowego fanatyzmu. Mimo że miasto od przeszło dekady pięknie rozwija się za unijne pieniądze Zachodniej Europy, Amerykanie zaś blisko dwadzieścia lat temu zbudowali popularnego wśród młodych mieszańców MacDonalda, od prawie dwudziestu lat jesteśmy członkami NATO i nasze wojska ćwiczą wspólnie z amerykańskim żołnierzami, to lewicowy fanatyzm karze władzom suwalskim aprobować taki układ napisów na rewersie Włóczni, który wydaje się zaprzeczeniem polskiej geopolityki rozpoczętej po 1989 roku. Co bowiem pozostało w mieście po carskim zaborze ? Car Aleksander I ufundował ładny, duży klasycystyczny kościół św. Aleksandra, istnieją również liczne budynki pokoszarowe po tzw. Kongresówce, do tego dworzec kolejowy uruchomiony w 1897 roku. W 1888 roku powstał duży browar przy ul. Wigierskiej, później znany jako Browar Północny, w latach 1912-1913 zbudowano bardzo duży budynek stylizowany na pałac, znany jako Resursa Obywatelska z salą balową, w której na uroczystym obiedzie we wrześniu 1919 roku podejmowano Marszałka Piłsudskiego. Dzisiaj mieści się tutaj nowoczesne, niedawno zmodernizowane Muzeum Okręgowe. Były też dwa oddzielne gimnazja: żeńskie - obecnie I LO i męskie - obecnie II LO, ale tylko z językiem rosyjskim ! Warto o tym pamiętać, że język polski był w szkołach zabroniony. Za czasów carskiego zaboru wzniesiono dwie cerkwie, które obecnie są kościołami katolickimi. Cerkiew pw. Zaśnięcia NMP (Uspieńska) to dzisiaj kościół NSPJ położony w centralnym parku Konstytucji 3 Maja i również mający swoją nazwę własną. Jest nazywany "małym kościółkiem". Większa cerkiew garnizonowa to obecnie kościół pw. św. Piotra i Pawła, który jest położony w pobliżu stacjonowania suwalskiego pułku i zabudowań koszarowych pamiętających oczywiście carską piechotę i Suwałki jako miasto garnizonowe. Koszary skoncentrowano w trzech różnych miejscach na ówczesnych rogatkach miejskich i zbudowano je w drugiej połowie wieku. Ale to był dziewiętnasty wiek. O PRL nie będę się kłócił, bo nie wiem na ile rozbudowa miasta o duże osiedle mieszkaniowe Północ, właściwie dzielnicę, była zasługą i pomysłem polskich władz centralnych. Niewątpliwie wiele osób pamięta jeszcze pilnie strzeżone radzieckie koszary i wysokie druty kolczaste wokół całej jednostki, na miejscu których, za unijne pieniądze zbudowano gmach Suwalskiego Ośrodka Kultury, Aquapark. Unia Europejska współfinansowała również parę lat temu budowę Hotelu Loft 1898 w zabytkowym budynku carskich koszar, w którym jednak po II wojnie światowej przez pół wieku stacjonowała część radzieckich żołnierzy, o czym jednak nie wspomina się na stronie hotelu. Na pozostałym terenie po radzieckich wojskach wzniesiono nowe, zamknięte osiedle mieszkaniowe. Jedyne takie w mieście. Czyżby więc i tutaj chciano zachować pewną ciągłość i na miejscu po zamkniętej radzieckiej bazie pojawiło się zamknięte osiedle mieszkaniowe? Trudno też mieć jakąś pewność co do tego, ile Rosji pozostało w głowach, w świadomości rodowitych mieszkańców. Wiem, że Suwałki miały kiedyś inną historię, niż reszta Polski i że niepodległość uzyskały prawie cały rok później, bo dopiero pod koniec sierpnia 1919 roku i tylko na kilka miesięcy, bo Warszawa nie broniła Suwałk w 1920 roku podejmując bitwę z bolszewikami dopiero nad Wisłą. Obszar Suwalszczyzny został wcześniej oderwany w 1915 albo w 1916 roku od Królestwa Polskiego, czyli tzw. Kongresówki, na terenie której od 5 listopada 1916 roku po ogłoszeniu aktu przez dwóch cesarzy: Niemiec i Austro-Węgier zaczęły się tworzyć pod kuratelą okupanta zalążki polskiej państwowości ( za Januszem Kopciałem, „Suwałki, miasto nad Czarną Hańczą, Suwałki 2005). Jednak bez udziału Suwałk i Suwalszczyzny, które od 1915 do 1919 roku były pod niemiecką okupacją. Dodatkowo Suwałki okupowały latem, w lipcu i sierpniu 1920 roku jeszcze wojska litewskie, dokładnie oddział z Mariampola, 10 pułk piechoty, bowiem Litwa rościła sobie wtedy pretensje do tych ziem, a 12 lipca 1920 roku podpisała traktat pokojowy z Rosją sowiecką.   

Wielu suwalczanom między innymi dlatego tak trudno obecnie identyfikować się z polityką polskiego rządu. Jendak traktując historię tak bardzo literalnie, Wrocław na przykład w ogóle nie powinien obchodzić święta Niepodległości 11 listopada, ponieważ w 1918 roku był częścią Prus, był dużym niemieckim miastem. A jednak dzisiaj to już tylko historia, a przynajmniej to powinna już być tylko historia. Może prezydent Suwałk nie wie, że Federacja Rosyjska uważa NATO za swojego wroga ? Że w tym roku na ćwiczenia wojskowe Anakonda 2016 do Polski przyjedzie dziesięć tysięcy amerykańskich żołnierzy z ciężkim sprzętem, by pokazać rozpychającemu się na Ukrainie sąsiadowi, że USA będą bronić Polski, bo nasz kraj jest częścią NATO. Może trzeba o tym poinformować również Radę Miejską ? A może wszystkiemu jest winny lewicowy fanatyzm ?


Moja diagnoza sytuacji społecznej może wydać się niezwykła, ale jest jedynie wyrazem tego, co już się dzieje i co ma miejsce, jest ledwie opisem rzeczywistości, nie futurystyczną wizją. Dzisiaj też wszyscy pragniemy sprawiedliwości, ale niekoniecznie szukamy jej w instytucjonalnych kościołach, wiele osób szuka jej w małych grupach ewangelickich bez opieki biskupów i papieża. Tymczasem Sprawiedliwość to wartość towarzysząca człowiekowi od czasów starożytności. I żeby ustrzec się od fanatyzmu, dążeniu jedynie do sprawiedliwości, tak jakby na świecie nie istniały inne wartości, a świat był jedynie areną walki, warto zdać sobie sprawę, że tak jak bryły, również prawdy mają po kilka stron. Pisał o tym Ewangelista Filip, gnostyk, głoszący miłość, pisał o tym filozof Edmund Husserl, twórca fenomenologii, sposobu poznawania rzeczy w sposób bezpośredni i intuicyjny. Słynny Emmanuel Kant, piewca zjednoczonej Europy uważał, że prawda jest subiektywna. Fanatyzm nie broni się intelektualnie w żaden sposób, bowiem prawdy nie da się sprowadzić do płaskiej jak talerz Ziemi, jak uważano kiedyś powszechnie przez dziesięc wieków. Umberto Eco w książce „ O literaturze” w rozdziale „ Siła fałszu” przytacza informacje, że najwięksi untelektualiści średnich wieków jak najbardziej byli przekonani o kulistości Ziemi, czyli: Augustyn, św. Tomasz, Albert Wielki. Średnia poglądów wydaje się, że była inna. Być może, że dzisiejszy i powszechny pogląd na Prawdę, że jest ona wielostronna również jest obarczony błędem i być może prawda jest tak naprawdę wielowymiarowa, ma kosmiczne konotacje i astrofizyczne odniesienia. Sprawiedliwość zaś jest tylko jakąś częścią naszego skomplikowanego Świata.  


Być jak Synowie Boży z Księgi Rodzaju (6.1-4) ? Być jak Lucyferianie ? Chcieć Sprawiedliwości, ale z Bogiem albo choćby mimo Boga ? Chcieć miłości według św. Pawła, ale z Bogiem albo mimo Boga ?  Być jak serialowy „Lucyfer” pragnący sprawiedliwości i seksu ? Bohaterem tego amerykańskiego serialu jest Syn Boży, jak o sobie sam mówi, a dokładnie przystojny Lucyfer, szczupły facet chodzący w dobrze skrojonych garniturach, który nie potępia bynajmniej seksu i pomaga uroczej pani detektyw rozwiązywać trudne sprawy kryminalne. Może to jest dzisiejszy znak, symbol sposobu bycia na początku XXI wieku ? Wartości ponoć wyczuwamy, jak pisał ceniony Husserl. Mamy w sobię iskrę bożą według gnostyków i dalej brzmi to jak baśń: pielęgnujmy ją i pozwólmy jej działać, kiedy nadejdzie ta wielka chwila i być może doznamy kiedyś transfiguracji, duchowej przemiany i nawiążemy kontakt z Kosmicznym Umysłem, czego wypada życzyć czytelnikom i sobie samemu. To może być odpowiedź na pytanie o taki, a nie inny charakter polskiej lewicy i prawicy. O ten Teatr jakiegoś Złudzenia, że zna się całą prawdę. A tymczasem bywa jedynie, że czasami ma się rację w danej sprawie, a w innej sprawie tej racji się nie ma. Że nie ma jednej całkowicie prawdziwej narracji, że właściwie o żadnej narracji nie można powiedzieć, że do końca jest prawdziwa. I że każdy pomysł na Świat już z góry jest obarczony różnymi błędami teoretycznymi, a potem błędami praktycznymi. Prościej jednak zostać fanatykiem, kurczowo trzymać się utartych schematów bycia, postępowania i myślenia, dzielić ludzi na lewicowych i prawicowych, natomiast znacznie trudniej wciąż szukać i szukać... prawdy. Prawda nie leży pośrodku. Ziarna prawdy znajdują się w przeróżnych miejscach i nie tylko politycznych, ale również znajdziemy je w nauce, w różnych duchowościach, w literaturze, w filmie, w sztuce, w społeczeństwie. Szukajmy wciąż prawdy, nie bądźmy fanatykami, bądźmy Synami Bożymi.  

© Tajna Polska
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci